INNE ŚWIATŁO

Dariusz Strzeboński przedstawia!
Odcinek #1: William Reinsch
INNE ŚWIATŁO
Odcinek #1: William Reinsch
Wybrane z serii "Naked Island"


William Reinsch - Autoportret

INNE ŚWIATŁO #1: WILLIAM REINSCH

Rok urodzenia: 1994
Miejsce zamieszkania: Essex, Anglia 
Malarstwo olejne.
Najbardziej znany z: Seria "Naked Island"


Długo zastanawiałem się, jak w ogóle zacząć ten tekst. Chciałem opowiedzieć o emocjach, historiach, słowach, które kotłują mi się w głowie, kiedy patrzę na prace Williama Reinscha. I jakoś nie potrafiłem tego ująć zgrabnie. 

I chyba właśnie w tym tkwi sedno. 

Może jeszcze na początek warto by było odpowiedzieć na pytanie: dlaczego to Williama poprosiłem o wywiad? Dlaczego ten artysta zaszczycił pierwszy odcinek "Innego Światła"?
Bardzo cenię Dawnych Mistrzów, do których zaliczam wielu: od Caravaggia przez rozmaitych (przeważnie) holenderskich geniuszy, po Młodą Polskę. Jednak do współczesnych artystów podchodzę z pewną dozą niepewności, dystansu, żeby nie powiedzieć nieufności.
Brytyjski artysta z Essex jako pierwszy nie pozwolił mi odejść, przejść obojętnie. A swoimi pracami wręcz kazał wracać na swoje strony i social media i chłonąć. Jego wrażliwość- znana przecież w pełni tylko jemu- dziwnie rezonuje z moją.

Mówiąc prościej, był to pierwszy malarz współczesny, którego twórczość mnie zafascynowała. 
"Wow!"- pomyślałem- "To tak w ogóle można?!"

Malarstwo Williama Reinscha uruchamia we mnie całą paletę uczuć, w tym przede wszystkim te, których nie potrafię nazwać. 
Turpizm miesza się tu z groteską, groza z tajemnicą. Obrazy odpychają… i jednocześnie przyciągają. Zagadka, co dokładnie wydarzyło się na Naked Island, aż woła, by ją rozwikłać. A jednak ta zagadka nie ma rozwiązania. A może inaczej: każdy ma pełne prawo mieć swoje. 

Martwe ciała, postacie kobiet i mężczyzn ujęte w nienaturalnych pozach, minach, grymasach. W twórczości Williama Reinscha pobrzmiewają echa jego mistrzów, m.in. Justina Mortimera. To nurt tej tzw. sztuki niepokojącej. Wśród tych wszystkich niepokojących scen szczególną rolę odgrywają portrety, zwłaszcza autoportrety. 

Portrety kryją w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Ten zagubiony wzrok Williama, te niby lekko nienaturalne, a jednak urzekające odcienie purpury. Widzimy tylko twarz, popiersie… a jednocześnie widzimy dużo więcej. Portret psychologiczny, historia postaci — to wszystko, ZNOWU, rodzi się w naszej wyobraźni. Dokładnie tak jak na Nagiej Wyspie. Do tego mistrzowski impast: farba w wielu miejscach kładziona grubymi, śmiałymi warstwami, dzięki czemu obraz zaczyna przypominać płaskorzeźbę. A kiedy myślimy, że już wiemy, czego się spodziewać, pojawiają się niemal przerażające owce na tle posępnego pejzażu. 

No właśnie… pejzaże. 
Nie znam technik świadomego śnienia, tzw. lucid dreaming, ale przypomina mi się pewne znajome uczucie. W snach — zwłaszcza tych mało przyjemnych — miewałem te krótkie mgnienia: „O kurde, to chyba koszmar, trzeba się obudzić”. Pejzaże Williama przywołują właśnie te mikrosekundy. Patrząc na nie i na jego prace figuratywne, chciałbym wyrwać się z tego dziwnego snu. Ale z tego koszmaru obudzić się nie da. Te obrazy dalej tam są. 

Teraz, trochę wbrew kolejności emocji — kilka słów o samej technice. Pod względem technicznym artysta osiągnął bardzo wiele jako samouk. Teraz kształci się akademicko, ale jego wcześniejszy warsztat już był naprawdę biegły. William dokładnie wie, co chce osiągnąć i jak to zrobić. A robi to nieszablonowo. To nie są zwykłe, bezpieczne techniki z lakonicznych internetowych tutoriali. Malując, wybiera najczęściej śliskie powierzchnie paneli aluminiowych. To podobrazie uznane, choć rzadko używane. Pędzel prowadzi luźno, zdecydowanie. Zero „lizania”, czyli wygładzania plamy w nieskończoność. Umiejętność powstrzymania się od przepracowywania obrazu to rzadki dar. 
A na koniec — impast. Artysta dosłownie rzeźbi farbą, ale z wyczuciem, nie wszędzie. Jak dla mnie, William potrafi oddać emocje i treść nawet samą fakturą pędzla pozostawioną na tej grubej warstwie farby. 

Może dlatego jego obrazy tak długo zostają pod powiekami.



INNE ŚWIATŁO
William Reinsch
Wybrane z serii Naked Island Williama Reinscha
William Reinsch, autoportret

William Reinsch - Wywiad dla "INNEGO ŚWIATŁA"

[Dariusz Strzeboński] Jeśli mogę zapytać, kim jesteś prywatnie? Co robiłeś przez 18 lat swojego życia, zanim chwyciłeś za pędzel? Co lubisz robić obecnie, poza malowaniem? 
[William Reinsch] Miałem dość chronione dzieciństwo. Byłem cichym, nerwowym dzieckiem — w pewnym stopniu wciąż taki jestem, choć z czasem nauczyłem się lepiej funkcjonować w świecie, nawet jeśli nadal mam swoje ślepe punkty. Większość dzieciństwa spędziłem grając — żyłem cyfrowym życiem. W wieku nastoletnim zainteresowałem się deskorolką, piciem i paleniem. Rysowanie zawsze sprawiało mi przyjemność, ale aż do osiemnastki były to głównie superbohaterskie szkice albo głupkowate rysunki, które miały rozbawić przyjaciół. 

[DS] Opowiedz proszę o serii „Naked Island”. A właściwie — jak ją widzisz teraz? Co o niej dziś myślisz? W wywiadzie dla artit.net wspominałeś, że chcesz ją ukończyć do czerwca 2025. Czy to już definitywny koniec? Masz pomysły na nową serię? 
[WR] Zapomniałem, że deklarowałem koniec prac do czerwca. Czasami sam sobie przeczę — próbuję nad tym pracować. Teraz myślę, że tak naprawdę nawet nie zacząłem w pełni eksplorować tego, czym „Naked Island” może być. Mam kilka nowych pomysłów, które noszę w głowie od pewnego czasu. Właśnie zaczynam je realizować. Mam już gotowy kolaż do dużego, ambitnego obrazu, który chciałbym ukończyć w przyszłym roku na mój pokaz magisterski. 

[DS] Wspominałeś, że seria ta jest inspirowana m.in. grą „Silent Hill”. Czy jesteś graczem? Jeśli tak — jakie są Twoje ulubione tytuły? A przy okazji – opowiedz o swoich ulubionych filmach i reżyserach. 
[WR]Już niewiele gram. Nie mam na to czasu i zdaję sobie sprawę, jak bardzo potrafi to rozpraszać. Jest jednak kilka gier, które uważam za prawdziwe dzieła sztuki — takie, które mnie ujęły właśnie z tego powodu. Zwłaszcza Silent Hill 2. Lubiłem też serie Grand Theft Auto, Red Dead Redemption, Metal Gear Solid czy Oddworld. To te nieliczne tytuły, które dawały mi poczucie prawdziwej treści i głębi. Jeśli chodzi o kino — jestem wielkim fanem Kubricka. Choć to oczywisty wybór, uważam, że Lśnienie to największe dzieło sztuki, jakie powstało w jakimkolwiek medium. 

[DS] Wspominałeś, że malujesz z fotografii i własnych kolaży. Czy zdarza Ci się malować z natury, w plenerze? I czy w ogóle praktykujesz jakąś formę ćwiczeń, nauki — czy cały czas poświęcasz wyłącznie głównym pracom? 
[WR] Nie malowałem z natury. Jestem zbyt przyzwyczajony do pracy z fotografiami i nie czułem wystarczającej ciekawości, by spróbować czegoś innego. Gdy jestem na zewnątrz, w naturze, samo obcowanie z nią mi wystarcza — nie czuję potrzeby stawiania sztalugi, żeby ją uchwycić. 

[DS] Jak podchodzisz do obrazów, które nie idą w dobrą stronę? Czy zdarzają Ci się nieudane prace? Porzucasz je, zaczynasz od nowa, czy starasz się wycisnąć maksimum z każdego płótna? 
[WR] Kiedyś miałem z tym duży problem i niszczyłem może połowę swoich obrazów. Teraz niszczę około jednej piątej — więc i tak jest dużo lepiej! Myślę, że to kwestia tego, że po prostu się rozwinąłem. 

[DS] Czy jesteś w pełni zadowolony ze swoich obrazów? Czy dopada Cię „klątwa artysty”? Nie chodzi o blokadę, ale o zaburzoną percepcję własnej pracy — jak z nagraniem własnego głosu, którego nie da się słuchać, choć innym się podoba. Czy Ciebie też to dotyczy? Jeśli tak — jak sobie z tym radzisz? 
[WR] Tak, są obrazy, które mnie „nawiedzają” — ale po kilku latach zaczynam być z nich dumny. Tak naprawdę nie wiem, czy moje prace są dobre, dopóki dużo czasu nie minie i nie będę mógł ich przetrawić. Ostatnio zauważyłem, że trochę boję się pokazywać swoje obrazy na wystawach, zwłaszcza jeśli są nowe, bo nie mam pojęcia, co właśnie zawiesiłem na ścianie. Szczerze — nie wiem jeszcze, czy to jest dobre. 

[DS] Muszę zapytać: czy znasz jakichś polskich malarzy? Czy zainspirował Cię jakiś polski film albo inne dzieło kultury z naszego kraju? 
[WR] Beksiński! 

[DS] Czym jest sztuka? :) 
[WR] Lubię słowa Picassa: „Sztuka jest kłamstwem, które mówi prawdę”.

[DS] Dziękuję! Zachęcam do odwiedzenia strony https://www.williamreinsch.co.uk/
Szukaj